Blogger templates


...KATEGORIE:.......DIY.......KULINARNIE....... KULTURA I SZTUKA.......LUMPEKSY.......MODA.......MOIM ZDANIEM.......ZDROWIE I URODA..

sobota, 15 lutego 2014

Duże zmiany zaczynają się od małych modyfikacji nawyków, czyli 2014 rokiem wyzwań

Na ten rok powzięłam sobie dużo postanowień (uwielbiam robić noworoczne postanowienia!), ale minęło już półtora miesiąca, a ja totalnie nic nie zrobiłam! Postanowiłam więc zmienić strategię i skupić się na zmianach po kolei, małymi krokami. Zamierzam każdego miesiąca rzucać sobie nowe wyzwanie (lub wyzwania), mające zmienić moje nawyki. 

Luty - sport i książki
W tym miesiącu chcę skupić się przede wszystkim na wprowadzeniu nawyku ćwiczenia i częstego czytania książek. 
+ Sport: Schudnąć za wiele nie mam z czego, choć przyda się zrzucić te ździebko tłuszczyku z boczków (muffin tops!) i brzucha (patrz: zdjęcie). Przede wszystkim zależy mi jednak na poprawie kondycji i ujędrnieniu ciała. Dobrze byłoby też wyrobić sobie jakieś mięśnie, właściwie w moim przypadku jest to koniecznie, przynajmniej dla moich pleców (mam wadę kręgosłupa i lekarz zalecał właśnie ćwiczenia, bo w przeciwnym razie za kilka lat mój kręgosłup może wyglądać jak u starowinki). Dawno temu biegałam i całkiem nieźle mi to szło, jeździło się na zawody i takie tam (tak, chwalę się). Dlatego na tej formie aktywności się skupię (plus jakieś ćwiczenia dla wzmocnienia mięśni pleców), oczywiście, jeśli pozwoli mi na to pogoda.  Rzecz jasna, zmiany najlepiej wprowadzać od razu, dlatego już dziś rano poszłam pierwszy raz pobiegać. Zaczynam od interwałów (obecnie 2 min. bieg i 3 min. marsz w serii 6 powtórzeń i z każdym kolejnym tygodniem będę przesuwać tę "granicę" o pół minuty, tj. w kolejnym tygodniu 2,5 min. bieg i 2,5 min. marsz, w następnym 3 min. bieg i 2 min. marsz itd., aż będę w stanie przebiec pół godziny bez przerwy) i zamierzam biegać przynajmniej 3 dni w tygodniu, czyli mniej więcej co drugi dzień. Jeśli pogoda się zepsuje, zapewne przejdę na ćwiczenia cardio (z Mel B, polecam) w domu. Jeżeli uda się plan zrealizować, to pod koniec marca powinnam przebiegać już pół godziny bez przerwy. Oczywiście, efektami pochwalę się na blogu. Zainteresowani mogą śledzić moje postępy na endomondo.
Obecnie wyglądam tak:
+ Książki: Uwielbiam czytać, ale jakoś internet zżera mi więcej czasu, więc potrzebuję jakiegoś sztywnego określenia częstotliwości czytania. Zamierzam czytać jedną książkę tygodniowo. Na blogu co jakiś czas pojawią się recenzje co ciekawszych, ale o każdej przeczytanej książce piszę krótką opinię na lubimyczytać.pl (fajny portal, polecam molom książkowym), więc możecie mnie tam zaobserwować.
Pierwsze w kolejce książki do przeczytania:

Marzec - prawo jazdy i rzucenie palenia
W marcu chciałabym z kolei już na amen ukończyć jazdy (zostało mi 1,5 godziny do ukończenia kursu, ale wiem, że będę potrzebowała dokupić godziny), zdać egzaminy wewnętrzne i zapisać się na państwowy, a także na poważnie zająć się rzuceniem palenia, do czego zbieram się od kilku miesięcy. Ktoś w ankiecie prosił o wpis na temat rzucania palenia, więc z pewnością taki pod koniec marca się pojawi. 

Co dalej?
Jeszcze nie wiem dokładnie. Na pewno chciałabym zmienić swoje nawyki żywieniowe i więcej sobie sama gotować, trochę pojeździć autostopem po Polsce i nie tylko, nauczyć się szyć i podciągnąć swój angielski, a także zacząć naukę rosyjskiego... Ale wszystko po kolei. Nie mam ciśnienia, żeby zrealizować wszystko od razu. Co nagle, to po diable. Bardziej liczy się dla mnie, żeby zmiany, które chcę wprowadzić, były stałe.

Podejmiecie się wyzwania?
Po co to wszystko piszę? Bo jeśli oznajmię to publicznie, to z pewnością będę miała większą motywację, by się za siebie wziąć niż jakbym kisiła to jedynie w swojej głowie. Dlatego zobowiązuję się do tego na blogu. A może Wy również podejmiecie ze mną wyzwania? Niekoniecznie takie same, bo wiadomo, że każdy ma inne aspiracje. Polecam takie stopniowe zmienianie nawyków. Jeśli uda się z jednym, człowiek dostaje motywacyjnego kopa i chętniej podejmuje się kolejnych zmian. To jak? Co zmieniacie w lutym? ;)

18 komentarzy:

  1. renaciura:
    Ha, ha, ha obserwowałam Cie, potem przestałam i znów do Ciebie zaglądam a Ty jeszcze tego prawka nie zrobiłaś! Powodzenia! ja zanim zdałam to zrobiłam dwa i pół kursu - mam nadzieję, ze Ci pójdzie lepiej. Postanowienia miałam podobne: ćwiczenia - bla, bla, bla - jakoś idzie. Książki - też u mnie Chmielewska kolejna w kolejce - Lesio. :)
    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz rację - jeśli napisze się publicznie o swoich postanowieniach to dużo łatwiej jest się tego trzymać. Dlatego też, zainspirowana Twoim wpisem, sama stworzę podobny. :) Siadam do roboty!

    OdpowiedzUsuń
  3. ja też tak mam, gdy mówię publicznie o postanowieniach potem jest mi głupio nie tylko przed sobą, ale i innymi (nawet jeśli oni maja to w tyłku..) sobie samej łatwiej znaleźć wymówkę ;d
    Powodzenia! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. dobry plan, mate! :) ja po cichu realizuję plan na luty-codziennie wpis na blogu (wybrałam najkrótszy miesiąc :D), na razie idzie git. pozostałe dwa plany na ten rok mam długodystansowe - do września (na Copernicon w Toruniu) zmontować strój ze Star Wars ^^
    i zdobycie kolejnego grantu na warsztaty, czyli pisanie wniosków, yay! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "jak chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz Mu o swoich planach" - najśmieszniejsze jest to, że moje ww plany się, hmm, zmieniły w ciągu 24 godzin od tego komentarza.
      trwa proces obmyślania nowych małych i dużych kroczków.

      Usuń
  5. metoda małych kroczków to chyba najlepsza metoda, aczkolwiek ja jestem człowiekiem o bardzo słabej silnej woli, więc ciężko mi nawet w ten sposób wprowadzać zmiany. Ale w końcu muszę. Przede wszystkim dieta. Od jakiegoś czasu staram się lepiej odżywiać, ale tu gdzie obecnie mieszkam (Kanada) nie dość, że czasu na gotowanie nie ma praktycznie w ogóle, to jeszcze jedzenie jest okropne. Sama chemia. Nie jest więc łatwo. Ale niedługo przenoszę się na stałe do Polski, więc o ten aspekt mojego życia zadbam na pewno :) Chciałabym też podszkolić angielski. Zapewne brzmi to dość absurdalnie, dziewczyna mieszka w Kanadzie a ma problem z angielskim ;) A i owszem. W domu mówimy po polsku, w pracy po polsku. Tak naprawdę, styczność z angielskim mam tutaj w zasadzie tylko w sklepach. Na nic innego nie starcza czasu. Nad czym ogromnie ubolewam. Także mój angielski zatrzymał się na poziomie matury, czyli ładnych parę lat temu. A chciałabym, żeby jednak był nieco lepszy :) Pozdrawiam i życzę wytrwałości :) Będę zaglądała

    OdpowiedzUsuń
  6. w lutym? zaliczyć sesję. tak to priorytet ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no wiadomo, to nawet nie podlega dyskusji :D

      Usuń
  7. Z chęciom marzec poczytam ;)
    Nie odchudzaj się, bo to nie jest zdrowe, możesz ćwiczyć i tak chyba to chciałaś robić ;)


    ¦ olusiek-blog.blogspot.com

    Obserwuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zależy, w jaki sposób się człowiek odchudza... niezdrowe jest głodzenie się i przeforsowywanie ciała ćwiczeniami (można popalić mięśnie), ale jeśli robi się to rozsądnie, to czemu nie? mi za bardzo nie zależy na odchudzeniu, ale bardziej na poprawie kondycji i ujędrnieniu ciała, tak jak napisałam we wpisie.

      Usuń
  8. Twó blog m fajny klimat i wyraziste opinie, lubię to ;0

    OdpowiedzUsuń
  9. skojarzyłaś mnie po takim czasie!? Wow :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja w lutym podjęłam wyzwanie próbowania codziennie jednej nowej rzeczy i faktycznie nieźle mi idzie - czasami przychodzi naturalnie, czasami muszę się natrudzić by wymyślić coś nowego, ale przynajmniej jak do tej pory ten miesiąc obfituje u mnie w niezwykłe wrażenia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. super pomysł! mam nadzieję, że zdasz relację na blogu :>

      Usuń
  11. dobry wpis! mogę zapożyczyć? :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Endomondo jest genialną aplikacją! Kilka dni temu wbiłam setny trening (chociaż ja bardziej rowerowo niż biegowo). Najbardziej motywuje mnie, gdy widzę, że ktoś z moich znajomych, kto też jeździ rowerem "wbił" danego dnia więcej kilometrów ode mnie. Wtedy włącza mi się tryb "że-co-że-ja-nie-zrobię-więcej?!" i żadna Chodakowska mi do szczęścia niepotrzebna! ;)

    OdpowiedzUsuń