Blogger templates


...KATEGORIE:.......DIY.......KULINARNIE....... KULTURA I SZTUKA.......LUMPEKSY.......MODA.......MOIM ZDANIEM.......ZDROWIE I URODA..

czwartek, 24 lipca 2014

Moda w służbie lenistwa + stylizacja

Czytelniku, który porzuciłeś nadzieję, że kiedykolwiek uda Ci się być modnym, ponad trendy wynosząc wygodę, a ponad planowanie kompletnie zgranej stylizacji - wieczór z książką albo kilka chwil snu dłużej, oto niosę Ci pocieszenie. Kaganek nadziei Tobie podaję!

Do mody jestem nastawiona mocno sceptycznie. Nie kupuję tego całego podążania za trendami, wypatrywania z wypiekami na twarzy nowych kolekcji czy wyścigu do H&M'u po ubrania powstałe w wyniku współpracy z jakimś super projektantem, który, moim zdaniem, jedynie trolluje fashionistki. Nie, nie, to nie dla mnie. Uważam, że szkoda czasu na misterne stylizowanie się tak, aby nawet kolor paznokci pasował do majtek. Ubieram się zazwyczaj spontanicznie, na szybko, często wręcz w popłochu, żeby nie spóźnić się do pracy. To taka moja osobista poranna loteria. Czasem (uważam, że zaskakująco często, ale co ja, modowa ignorantka, tam wiem?) wyjdzie mi coś naprawdę zacnego, a czasem, trzeba przyznać, wyglądam jak przez okno. Jednak z moich prowadzonych latami obserwacji wynika, że można być modowym ignorantem, wręcz freakiem lubiącym kicz, i nawet całkiem niechcący wyglądać modnie i stylowo. Super projektantom bowiem czasem się omsknie i zamiast kolejnego kiczowatego projektu (na który i tak rzucą się wszystkie fashion victims) stworzą coś naprawdę praktycznego. Ba! Nie tylko praktycznego, ale wręcz ułatwiającego życie! Tak że nawet my, modowi ignoranci i straszne leniuchy, w dodatku kochające wygodę, możemy od przypadku do przypadku być trendy (rzecz jasna, zupełnym przypadkiem).


Pomyślcie tylko - do każdej wymówki "nie chce mi się" można dobrać odpowiedni trend jako rozwiązanie. Masz ochotę na kieckę, ale nie chce Ci się golić nóg? Tadam - sukienka maxi! Chcesz dodać sobie wzrostu, ale nie chce Ci się męczyć w szpilkach (albo po prostu nawet nie umiesz w nich chodzić)? Są adidasy na koturnie i wygodne podwyższane espadryle! Nie chce Ci się dziś malować? Wskakujesz w oczojebne (o przepraszam, mówi się chyba fluo?) pantofle i masz gwarancję (producenta), że odwrócą one uwagę od twojej twarzy. Pies poszarpał Ci dżinsy i nie chce Ci się ich zaszywać? Dajesz mu je do kolejnej zabawy i voila, jesteś trendy, przecież wszyscy chodzą w dziurawych i postrzępionych! Bad hair day, a Tobie nie chce się modelować włosów? Wkładasz kapelusz! Masz ochotę na imprezę, ale nie chce Ci się stroić? Mała czarna! Zbędne kilogramy doskwierają, lecz nie chce Ci się ćwiczyć? Są koszulki i swetry oversize! I tak dalej, i tak dalej... Podejrzewam nawet, że, o ironio, aby być hipsterem, trzeba porządnie znać się na modzie i uważnie śledzić trendy, bo naprawdę można się przypadkiem ubrać modnie. Ale to w sumie dobrze, bo dzięki temu my, nieformalne stowarzyszenie obrzydliwych ubierających się na ostatnią chwilę w co popadnie leniuchów, nie rzucamy się ze swoim patentowanym lenistwem i modowym ignoranctwem w oczy, więc fashionistki mogą spać spokojnie - nie damy im powodów do koszmarów.

sukienka, kurtka - lumpeks | buty - Centro. | okulary - Firmoo | zdjęcia - Andy

________________________

Podoba Ci się wpis? Polub mnie na Facebooku,  obserwuj na Bloglovin lub Twitterze!

9 komentarzy:

  1. a gdzie nieogolone nogi do maxi sukienki? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przepraszam :( dzień wcześniej chodziłam w szortach, więc musiały być gładkie nóżki :P

      Usuń
  2. Woooow świetna maxi, no i buty świetne. A ten post to coś o mnie :) Wszystko zawsze na ostatnią chwilę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. może nie z lenia, ale chciałbym jeszcze kiedyś móc (i chcieć) ubrać moje glany, wojskową, zieloną bluzę z kieszeniami, spodnie w dziwną kratę i mieć wy****ne jak wtedy, gdy je nosiłam na co dzień. eh! '10 lat minęło jak jedn dzień' ;)
    tortilla!
    PS Ty we Wcku przynajmniej możesz się ubierać jak chcesz - w moim wieku i w tej miejscowości, w której żyję byłabyś freakem, daleko nam do takiej aglomeracji i TAKIEJ tolerancji, niestety!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w moim rodzinnym miasteczku za czasów nastoletnich (fakt, że wtedy gdy mieszkałam już we Wrocławiu, ale np. na całe wakacje siedziałam u rodzinki jednak) też byłam freakiem - to małe miasto 10 tys. mieszkańców, nikt się nie wyróżnia, za to wszyscy taksują Cię wzrokiem, gdy tylko jakoś się rzucasz w oczy... ale ja zawsze to miałam w nosie. We Wrocławiu też można spotkać wielu ludzi, którzy nie znają słowa "tolerancja" albo... po prostu nie mają taktu - wystarczy, że ubiorę opaskę z kocimi uszkami, a już się gapią. Ale wciąż mam to w nosie i podejrzewam, że z wiekiem mi nie minie :P polecam taki styl :D

      Usuń
  4. Szukałam ostatnio czegoś fajnego wśród blogów... i trafiłam! Uwielbiam takich ludzi, takie stylizacje, a raczej taką "przypadkowość" i jestem ciekawa ciągu dalszego... Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki, cieszę się, że się podoba :)

      Usuń
  5. Jestem pierwszy raz na twoim blogu przez przypadek super wpis super sukienka .i jaka masz figure taka kronglutka ;-) no wrescie jakas normalna dziewczyna lubiaca jesc a nie jak te cale chuchra z wybiegu.

    OdpowiedzUsuń